Featured

M&M

by 19:42

mówię ciszą

by 11:19
# nie wiem czy to czas szybko leci, czy ja przesypiam część tego co się dzieje.

# ostatnio jeśli chodzi o obowiązki zrobiło się ciszej, jest to dobra okazja, żeby uciszyć też szalejące niesamowicie wnętrze. Ostatnie dni są ciężkie, równają się codziennym zmaganiom z samą sobą, a każda próba ocalenia siebie kończy się tak szybko jak zaczęło się myślenie o zwalczaniu ciężarów.

# część rzeczy nadal się na siebie nakłada, egzaminy, na które chyba tylko pozornie się nie stresuję. praca - aplikuję i zapominam, żeby zgłaszać się tylko tam gdzie naprawdę chcę. z tym wiążę się dodatkowy problem - poczucia własnej wartości i przedstawienie mojego doświadczenia (szczególnie tego z Francji) jako czegoś wyjątkowego i wartościowego. rozjazdy, większość osób, które poznałam w tym roku wyjeżdża co najmniej na wakacje, inni na zawsze. Nie ze wszystkimi byłam równomiernie zżyta, ale wiele z tych znajomości było znaczących w przeciągu tego roku. I to dziwne uczucie, że niedługo rok będzie jak przyjechałam z Francji. I obietnica samej sobie, że jak skończę studia to jadę gdzieś poznawać świat.

# czy można mówić ciszą? jak ona brzmi?

# zdjęcia z wczorajszego popołudniowego spaceru, Gruzini są niesamowitym narodem, potrzebuję właśnie teraz takiego uśmiechu i energii



















tu i teraz

by 15:37
# pozwolenie sobie na spokojny oddech staje się sztuką
# nadal wewnętrznie jestem niepoukładana, brakuje mi przede wszystkim wytrwałości
# herbatę z prażonego jęczmienia da się pić
# tu i teraz
# na każdym rogu lekcje uważności
# uświadomienie sobie, że właśnie przeszłam przez 1 rok studiów magisterskich, zostają tylko egzaminy do zaliczenia
# dzień ciszy
# ważna czwartkowa konferencja o panowaniu nad negatywnymi emocjami, czyli o tym jak dużo pracy przede mną
# wolniej
# ciszej
# spokojniej






Warsztaty w Domu Sąsiedzkim !

by 22:23
W ramach zaliczenia przedmiotu "wspólnoty lokalne" wraz z moimi znajomymi ze specjalizacji mieliśmy zorganizować warsztaty w Domu Sąsiedzkim na Szmulowiźnie (część Pragi Północ). Mimo, że odczuwam niesamowite zmęczenie od kilku dobrych dni i brakuje mi przede wszystkim uśmiechu i pogody ducha to w trakcie tych warsztatów odżywałam. Przygotowywaliśmy to przez cały semestr, przez większość czasu miałam wrażenie, że bardziej go tracimy niż coś z nim robimy. Tak prawdziwie zaczęliśmy brać się do roboty w maju -.- a jeszcze w połowie maja zmienialiśmy całkowicie całą koncepcje. 
Finał odbył się w tym tygodniu w formie 3 wydarzeń. Pierwsze były warsztaty z kuchni gruzińskiej, w poniedziałek, które cieszyły się powodzeniem. Drugimi były warsztaty artystyczne dedykowane dla rodzin, w które byłam zaangażowana z dwoma innymi koleżankami i mimo, że frekwencja dawała wiele do życzenia to było bardzo sympatycznie. Zakończyliśmy dziś tworzeniem lasu w słoiku. Ja skorzystałam i grałam w Tajemniczy labirynt z dziesięciolatką, która jak praktycznie każde dziecko za każdym razem uświadomiła mi, że mam z nimi dobry kontakt. :) 
Oczywiście zgłosiłam się jako osoba odpowiedzialna za fotorelacje. Przestój ze zdjęciami nadrabiam takimi reportażami, gdzie choć trochę mogę się otworzyć. 




























Obsługiwane przez usługę Blogger.